niedziela, 4 grudnia 2011

Da green tide

Jakie jest najlepsze remedium na tzw. niemoc twórzą w malowaniu armii? Druga armia.
Dark Eldary, kilkanaście herosów, HQ i specjali, dwa prawie ukończone drednoty, wszystko zostało zalane i zadeptane przez bandę orków. Może i punktowo ponad setka Boyz nie robi szału, ale objętościowo to naprawdę dużo, dużo modeli. W związku z tym musiałem odrobinę przedefiniować moje podejście do malowania. Od teraz liczy się szybkość i efektywność. Coś w okolicach 1h na figurkę na początek, a później tylko ten czas skracać.
Citadel Foundation + Citadel Wash - co ja bym bez nich zrobił... ;)

Jako pierwszy idzie Warboss. Figurka z Assault on Black Reach. Bardzo fajna, przyjemna w malowaniu. Do tego bardzo mała przeróbka w postaci doklejenia piły pod shootę (inspiracja artykułem z White Dwarfie, niestety więcej Noobzowych bitsów nie dotarło na czas)