Tydzień minął... za szybko :(
Raider to już historia. Stoi grzecznie w gablocie i cieszy oko. Ze zdjęciami nie wyszło. Słońce uciekło i jest ciemno :( A w sklepie za statyw - taki malutki, na żałośnie cieniutkich nóżkach, przewracający się od kichnięcia - chcieli prawie 90 złotych. Gdyby nie sobota wieczór...
W planach na najbliższe 2 tygodnie są dwie figurki.
- Space Wolves Rune Priest
- Imperial Guard Cadian Standard
Pierwsza z nich to klasyczny piechociarz z Cadii ze sztandarem. Niestety, ze "sztandarowych" Cadian akurat odrobinkę gorszy, wolę tego z command squad. Natomiast Rune Priest - jedna z moich ulubionych figurek SM. Obydwie w metalu zatem - pilnik w dłoń i do pracy!
sobota, 11 czerwca 2011
poniedziałek, 6 czerwca 2011
tak dużo do zrobienia i tak niewiele czasu..
Od momemtu ujrzenia nowych Dark Eldarów wiedziałem że to jest armia którą_mieć_chcę.
Zakupiłem pudełko Warriorów, Wychów, Hellionów.... oraz Raidera :)
Tenże właśnie transport, po długich bojach został ukończony! Nie do końca wprawdzie, bo nie wystarczyło mi już sił na wszystkie detale, załogę wiszącą na burtach, łańcuchy, czaszki, sztandary etc.
Co więcej - nie byo czasu (i sił) nawet na namalowanie symbolu mojej Kabal. Wszystkie te rzeczy zostaną skończone, co do tego wątpliwości nie mam, ale chciałem powiedzieć - jaka jest moja ocena modelu Raidera.
Sklejenie i pomalowanie pozwoliło dokładnie przyjrzeć się jak wygląda jedno z nowszych dzieł GW. Niestety nie posiadam zdjęcia ramek, ale nadrobię to przy okazji opisu Ravagera który jest w 2/3 dokładnie taki sam jak Raider.
Wykonanie modelu jest bardzo dobre. Płaskie powierzchnie sa płaskie, nie ma dziur, wgłębień czy nierównej powierzchni. Oczywiście, nie zaszkodzi przejechać papierem 2000 po kadłubie, tak dla pewności. Nadlewek nie ma. Linii podziałowych niewiele i łatwe do usunięcia (wiwat nowe formy). Bogactwo dodatków.... Powala! Pomijam rzecz oczywistą jak pełen wybór opcji uzbrojenia, ale wszystkich łańcuchów, czaszek, ostrzy... pełen "pimp my skimmer"! Z oczywistych względów, nie załapały się tylko spinnery ;) Do kwestii czysto technicznej dochodzi kwestia projektu, a ten jest naprawde dobry. Oczywiście, gusta są różne, nie będę się kłócił i nikogo nie będę przekonywał. Skrzyżowanie galery, latającej barki Jabby ze Star Wars, sklepu metalowego, słodkiego snu Kuby Rozpruwacza nie każdemu musi się podobać. Ale, mają styl! Nie są kalką Eldarów (ehm.. Venom, Venom? - innym razem moi drodzy :).
Do malowania, według mnie, warto pamiętać o kilku rzeczach. Najbardziej podstawowe z nich to.
1. battle damage - nie za bardzo, więc przygotujmy się na koniecznośc BARDZO dokładnego położenia kolorów bazowych. Poza tym - Raidera zdejmuje byle bolter. Nie wiem jak Wam ale dla mnie ten pojazd jest 0-1. Albo bez skazy, albo płonący wrak ;)
2. aerograf - nie każdy ma, oczywiście, ale do pomalowania kadłuba warto zakupić albo nawiedzić znajomego który "plujkę" ma. Dzięki temu farba zostanie położona idealnie, nie będzie widać smug po pędzlu, a na "barce", są one bardzo widoczne
3. schemat kolorystyczny - oczywiście, zaproponowany przez 'Eavy Metal jest bardzo ładny, ale rozejrzyjcie się dobrze po sieci za inspiracjami. Styl GW jest... czasochłonny. Perspektywa pomalowania kilku Raiderów i Ravagerów. Ech..... to kiedy urlop?
4. detale - pomalujcie kadłub, podstawowe elementy i załogę, wszystkie dodatki - z czasem. Kuszą sztandary, łańcuchy, czachy, pasażerowie, ale pokusie należy się oprzeć i skończyć podstawę ;)
Zdjęcia zamieszczę w kolejnym poście. Udanego malowania :)
Zakupiłem pudełko Warriorów, Wychów, Hellionów.... oraz Raidera :)
Tenże właśnie transport, po długich bojach został ukończony! Nie do końca wprawdzie, bo nie wystarczyło mi już sił na wszystkie detale, załogę wiszącą na burtach, łańcuchy, czaszki, sztandary etc.
Co więcej - nie byo czasu (i sił) nawet na namalowanie symbolu mojej Kabal. Wszystkie te rzeczy zostaną skończone, co do tego wątpliwości nie mam, ale chciałem powiedzieć - jaka jest moja ocena modelu Raidera.
Sklejenie i pomalowanie pozwoliło dokładnie przyjrzeć się jak wygląda jedno z nowszych dzieł GW. Niestety nie posiadam zdjęcia ramek, ale nadrobię to przy okazji opisu Ravagera który jest w 2/3 dokładnie taki sam jak Raider.
Wykonanie modelu jest bardzo dobre. Płaskie powierzchnie sa płaskie, nie ma dziur, wgłębień czy nierównej powierzchni. Oczywiście, nie zaszkodzi przejechać papierem 2000 po kadłubie, tak dla pewności. Nadlewek nie ma. Linii podziałowych niewiele i łatwe do usunięcia (wiwat nowe formy). Bogactwo dodatków.... Powala! Pomijam rzecz oczywistą jak pełen wybór opcji uzbrojenia, ale wszystkich łańcuchów, czaszek, ostrzy... pełen "pimp my skimmer"! Z oczywistych względów, nie załapały się tylko spinnery ;) Do kwestii czysto technicznej dochodzi kwestia projektu, a ten jest naprawde dobry. Oczywiście, gusta są różne, nie będę się kłócił i nikogo nie będę przekonywał. Skrzyżowanie galery, latającej barki Jabby ze Star Wars, sklepu metalowego, słodkiego snu Kuby Rozpruwacza nie każdemu musi się podobać. Ale, mają styl! Nie są kalką Eldarów (ehm.. Venom, Venom? - innym razem moi drodzy :).
Do malowania, według mnie, warto pamiętać o kilku rzeczach. Najbardziej podstawowe z nich to.
1. battle damage - nie za bardzo, więc przygotujmy się na koniecznośc BARDZO dokładnego położenia kolorów bazowych. Poza tym - Raidera zdejmuje byle bolter. Nie wiem jak Wam ale dla mnie ten pojazd jest 0-1. Albo bez skazy, albo płonący wrak ;)
2. aerograf - nie każdy ma, oczywiście, ale do pomalowania kadłuba warto zakupić albo nawiedzić znajomego który "plujkę" ma. Dzięki temu farba zostanie położona idealnie, nie będzie widać smug po pędzlu, a na "barce", są one bardzo widoczne
3. schemat kolorystyczny - oczywiście, zaproponowany przez 'Eavy Metal jest bardzo ładny, ale rozejrzyjcie się dobrze po sieci za inspiracjami. Styl GW jest... czasochłonny. Perspektywa pomalowania kilku Raiderów i Ravagerów. Ech..... to kiedy urlop?
4. detale - pomalujcie kadłub, podstawowe elementy i załogę, wszystkie dodatki - z czasem. Kuszą sztandary, łańcuchy, czachy, pasażerowie, ale pokusie należy się oprzeć i skończyć podstawę ;)
Zdjęcia zamieszczę w kolejnym poście. Udanego malowania :)
niedziela, 5 czerwca 2011
Na dzień dobry
Witam (ponownie)
Drugie podejście do tworzenia tzw. bloga. Tym razem, w odróżnieniu od pierwszego, odrobinkę inaczej.
Przede wszystkim - jest plan na to co pisać i harmonogram którego mam zamiar się trzymać. Hobby traktowane jako rozrywka jest ze wszech miar czymś cennym, ale w odróżnieniu od prostej rozrywki w stylu ognisko nad jeziorem wymaga poświęcenia czasu. Ludzie zachwycają się wybitnymi muzykami a nie widzą ich ciężkiej pracy. Tak samo hobby. Pięknie pomalowane figurki wymagają mnóstwo czasu na ich wykonanie i x-krotnie więcej na wyćwiczenie umiejętności i wyobraźni pozwalających na stworzenie takiego dzieła.
Ok, filozofia już za mną ;)
Konkrety.
Od kilku lat zbieram i maluję figurki do Warhammera 40000. Z malowaniem spotkałem się dawno, ale przez wiele lat było to zajęcie bardzo sporadyczne. Moim pierwszym punktem odniesienia były prace prezentowane w White Dwarf, czyli zespołu 'Eavy Metal. Co oczywiście miało zarówno plusy jak i minusy. Minusem była ogromna frustracja spowodowana różnicą w efekcie pracy, plusem to że zawsze starałem się coś kombinować i poprawiać swój warsztat. Minusem kolejnym było przeświadczenie że armia niepomalowana to armia którą grać się po prostu nie da. Dzisiaj widzę że to błąd... wielokrotnie odwiedzając sklepy oglądałem tooczone na stołach bitwy. Armiami dla których szczytem malowania był położony podkład. Ale szybkość z jaką toczyła się gra, znajomość tematu przez graczy powalała. Do dzisiaj liczba rozegranych bitew da się policzyć na palcach jednej ręki. Po jakichś 8 latach kontaktu z systemem!
Nie odkryje Ameryki mówiąc że będę pisał o:
- moich pracach
- pracach malarzy które bardzo mi się podobają, są dla mnie wzorem bądź inspiracją
- o tym jak maluje, wiem że nie jestem mistrzem, ale nie uważam że przez to mam siedzieć cicho :)
- o tym co maluje
- pozwolę sobie opisywać i recenzować, bardzo subiektywnie rzecz jasna to co można zakupić i pomalować, tudzież materiały przydatne w hobby
- ponarzekać lub pochwalić to i owo, czyli podzielić się moją opinią na tematy różne, aczkolwiek mieszczące się w temacie.
Tyle tytułem przydługiego wstępu.
Drugie podejście do tworzenia tzw. bloga. Tym razem, w odróżnieniu od pierwszego, odrobinkę inaczej.
Przede wszystkim - jest plan na to co pisać i harmonogram którego mam zamiar się trzymać. Hobby traktowane jako rozrywka jest ze wszech miar czymś cennym, ale w odróżnieniu od prostej rozrywki w stylu ognisko nad jeziorem wymaga poświęcenia czasu. Ludzie zachwycają się wybitnymi muzykami a nie widzą ich ciężkiej pracy. Tak samo hobby. Pięknie pomalowane figurki wymagają mnóstwo czasu na ich wykonanie i x-krotnie więcej na wyćwiczenie umiejętności i wyobraźni pozwalających na stworzenie takiego dzieła.
Ok, filozofia już za mną ;)
Konkrety.
Od kilku lat zbieram i maluję figurki do Warhammera 40000. Z malowaniem spotkałem się dawno, ale przez wiele lat było to zajęcie bardzo sporadyczne. Moim pierwszym punktem odniesienia były prace prezentowane w White Dwarf, czyli zespołu 'Eavy Metal. Co oczywiście miało zarówno plusy jak i minusy. Minusem była ogromna frustracja spowodowana różnicą w efekcie pracy, plusem to że zawsze starałem się coś kombinować i poprawiać swój warsztat. Minusem kolejnym było przeświadczenie że armia niepomalowana to armia którą grać się po prostu nie da. Dzisiaj widzę że to błąd... wielokrotnie odwiedzając sklepy oglądałem tooczone na stołach bitwy. Armiami dla których szczytem malowania był położony podkład. Ale szybkość z jaką toczyła się gra, znajomość tematu przez graczy powalała. Do dzisiaj liczba rozegranych bitew da się policzyć na palcach jednej ręki. Po jakichś 8 latach kontaktu z systemem!
Nie odkryje Ameryki mówiąc że będę pisał o:
- moich pracach
- pracach malarzy które bardzo mi się podobają, są dla mnie wzorem bądź inspiracją
- o tym jak maluje, wiem że nie jestem mistrzem, ale nie uważam że przez to mam siedzieć cicho :)
- o tym co maluje
- pozwolę sobie opisywać i recenzować, bardzo subiektywnie rzecz jasna to co można zakupić i pomalować, tudzież materiały przydatne w hobby
- ponarzekać lub pochwalić to i owo, czyli podzielić się moją opinią na tematy różne, aczkolwiek mieszczące się w temacie.
Tyle tytułem przydługiego wstępu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)